Trening

Zwykle kopiemy godzinę-dwie, zależnie od tego jaka jest pogoda i… jakie mamy kaprysy. Zwykle zaczynamy od krótkiej rozgrzewki, później chwila gry w dziada, krótki mecz dzieciaki-rodzice (rodzice mają kilka ograniczeń, żeby maluchy miały szanse) i ewentualnie na koniec strzały na bramkę. To wszystko. Żadnej wielkiej filozofii – przede wszystkim: dobra zabawa.

 

Jeśli jest bardzo gorąco, chowamy się w cieniu drzew (na szczęście, a SGGW ich nie brakuje) i trenujemy strzały lub slalom między drzewami. Żadnego przymusu – wszystko na luzie, na spokojnie i dla maluchów, żeby się trochę poruszały, a nie tylko siedziały przed komputerami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *